sobota, 10 listopada 2012

#.2.

Ja się w tym wariacie zakochałam. Nie, to nie możliwe! Nadal patrze się jego oczy i widzę zamieszanie.
-Przepraszam.
Wymamrotał i wyleciał z pokoju jak torpeda.
-Hora.
Powiedziałam głośno po moim rodowym języku. Ok. Chyba trzeba rozpakować walizki. Mam jedną walizkę na pół roku. Masakra. Ale zawsze mogę kupić. Kasiorka zawsze jest. Bo mamusia i tatuś kochają swoją córcię prawie 20 letnią. Hahah. Dobra. Bluzek mam 10, spódniczek 6, sukienek różnych 13, butów 5 par, kosmetyków chyba z 3 kosmetyczki, jeszcze 3 bejsbolówki  5 par rurek  Okey. Starczy narazie. I mój magiczny iphone i laptop. Głodna jestem o masakra. Wow lodówka pełna jak dobrze. Więc makaron idę! Wyjęłam garnek, sól  i makaron. uwielbiam jeść sam makaron bez cukru itp. Wielbię.
-Co robisz?
Zapytał się  Louis aż mi szklanka wypadła z ręki.
-Przestraszyłeś mnie!
-Sorry.!
Powiedział i ktoś wpadł do kuchni.
-Cioci a ty nie na lotnisku?
-Nie za 3 godziny samolot jest, przełożyli lot. A wy co robicie?
Zapytała się.
-Nic.
-Tak nic,nic.
-Ciocia błagam Cię ale
Louis mi przerwał.
-Dziękujemy Ci za ten pokój.
 Uśmiechnął się do niej i połączył nasze usta w pocałunku  oczywiście odwzajemniam to. O nie. Mam motylki w brzuchu,nie,nie!
-Dobrze ja nie przeszkadzam. Wpadłam jeszcze po laptopa. O mam. Papap.
-Ugh!
Powiedziałam gdy ciotka wyszła z domu.
-Dobrze całujesz. Lepiej niż rok temu.
-Ale śmieszne.
Powiedziałam jedząc makaron.
-Weź sobie jak chcesz.Nie jestem z takich że się nie podzielę.
-Dzięki. Ale ty bez cukru?
-No taaa.
-Okey.
Wziął talerz nałożył sobie makaronu i nasypał cukru i usiadł naprzeciwko mnie. Ciągle mi się przygląda.
-O co chodzi?
-Co?
-O co ci chodzi.
-O nic.
-Śmieszny jesteś!
-Okey znowu zaczynamy.
-Hora!Hora.
-A ty jak zwykle po swojemu.
-Jag älskar dig, men du kan aldrig säga. Jag är inte redo.
Powiedziałam, wzięłam talerz i wyszłam. Włączyłam jakiś kanał po szwecku. Louis wlazł do salonu.
-Jag också..
-Co?
Nie mogę uwierzyć czy on rozumie mój język?
-Ale jak ty? Co?
-Tez Cię kocham.
Zrobiłam duże oczy.
-Nie,nie!To się kupy nie trzyma!
-Wszystko się trzyma. Ja się w tobie zakochałem gdy mieliśmy po 16 lat. A teraz mogę ci to powiedzieć.
-I co? Teraz myślisz że będziemy piękną para, zamieszkam z tobą i chłopkami, codziennie będziemy się pierdolić i śmiechy i żarty wszyscy w 6? Tak, tak chcesz żeby było?
-A czemu nie?
Powiedział po chwili namysłu. Ale ja jestem ryzykantka. Rzuciłam się na niego . Całuje go a on to odwzajemnia. Ja go naprawdę kocham. Tak kocham i jeszcze raz kocham. Usadził mnie na swoich nogach. Objęłam swoimi zgrabnymi nogami jego biodra. Nie przestając się całować. On tak genialnie całuje,pozazdrościć. Hahaha. Zaczęłam się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Ze wszystkiego.
-Aha?
-Okey.Przepraszam że przerywam taką naszą chwilę ale ja chcę się umyć.
-Okey. Ale widzimy się  w łóżku.
Powiedział i śmiesznie poruszył brwiami. Ja tylko przekrzywiłam głowę na lewo i z lekkim śmiechem przyglądałam mu się. Okey. Walnęłam się z plas-kacza w twarz.
-Hora.
On wybuchnął śmiechem.
-Jesteś straszny!
-Wiem.
Poszłam na górę. Wzięłam moją piżamkę z marchewką i poszłam pod prysznic. I tak siedziałam w łazience 30 minut.
-Dłużej się nie dało?
Powiedział Louis.
-Dało ale nie chciało mi się już tam siedzieć. A ty już się umyłeś?
-Jestem czysty jak łza.
Powiedział i puścił do mnie oczko. Położyłam się koło niego i wtuliłam się w niego.
-Wiesz co. O i  jak ja mam nie schrupać takiej marcheweczki jak ty?
Zapytał się z lekkim śmiechem.
-Może możesz jej spróbować.
Powiedziałam i tym razem ja poruszyłam śmiesznie brwiami. Powoli zaczęliśmy zbliżać nasze twarze do siebie. Pięknie nasze usta się złączyły. Kocham go i nie wiem co bym bez niego zrobiła. Za to moja bluzka to luźna bokserka więc łatwo ją zdjąć. Przejechałam moimi pomarańczowymi paznokciami po jego klacie aż zasyczał.
-Ałć?
Przewróciłam oczami i znów tkwi mi w zachłannym pocałunku. Louis położył się na mnie. Tak szczerze boje się że nie spodoba mu się moje ciało. No wiecie piersi i dolna część ciała. Louis zdjął mi już jedno ramiączko.


Trochę się wszystko rozkręciło.
Mam nadzieję że się spodoba i przepraszam że w takich chwilach urywam.
Przepraszam tez za wszystkie błędy w pisowni.

1 komentarz: