piątek, 28 grudnia 2012

#.5.

-Okey. Ustalmy że mnie nie zawsze śmieszą jakieś rzeczy. Od małego zawsze jestem poważna. Czasem mam głupawkę więc radzę uważać. Bo ja mogę skrzywdzić.
Powiedziałam i zaczęłam iść w stronę domu. Pizza za 10 minutach powinna być gotowa. Więc spokojnie dojdę.
-Kochanie,przepraszam Cię za nich.
Powiedział Louis wchodząc mi w drogę i trzymając mnie za biodra i patrząc mi się w oczy.
-Dobrze. Ale ja nie zawsze będę zabawna. A ich nie znam do końca.
-Dobrze,spokojnie.
Powiedział Louis i krzyknął do chłopaków żeby wracali. Loui przyjemnie mnie pocałował trzymając za biodra. Puścił mnie i złapał za rękę. Ciągle mam przyjemne dreszcze i motylki w brzuchu jak mnie dotyka, całuje.
-Kocham Cię.
Wyszeptał mi do ucha.
-Ja Ciebie też.
Szepnęłam mu do ucha. Louis objął mnie w biodrach.
""-Suziiii!!!!!
 Usłyszałam pisk. Nie, tylko nie to. Zaczęłam się robić z czerwoności.
-Jak twój chłopak wyładniał, zazdroszczę.
-Louis trzymaj mnie bo ja zaraz wybuchnę.
Powiedziałam półgłosem.
-Alice.
Wymusiłam uśmiech.
 Boże. Ta dziewczyna ma tupet.
-Jak tam Suzii. U Ciebie.Wyładniałaś.
-Ja zawsze byłam ładna i mój chłopak też a ty jesteś szarą dziwka sprzedającą się na ulicach Londynu. Spieprzaj z tą albo będzie z tobą źle suko!
Wykrzyczałam to a chłopacy z strasznymi minami patrzą się na mnie.
-Louis puść mnie!!!
Zaczęłam się drzeć. Chciałabym ją teraz uderzyć ale Louis mnie mocno trzyma.
-Kurwa to boli.
Krzyczałam teraz  z bólu. Zaczęłam się zginać.
-Co tak stoicie jak kołki!Pomóżcie mi.
Krzyknęłam do chłopaków. Oni przyglądali mi się jak psychofance a Alice stała 4 metry prede mną z tym swoim uśmieszkiem.
-Kurwa puścisz mnie albo tobie przypierdolę!
Krzyknęłam do niego patrząc mu się w oczy. W których widzę ból.
-Puść mnie!
Krzyknęłam ale Louis sobie nic z tego nie robił. Już chciałam go machnąć ale powstrzymałam się, Rozpłakałam się.""

Otworzyłam oczy i spojrzałam na twarze chłopaków.
-Zemdlałaś.
Powiedział Louis i pomógł mi wstać.
-Ostra jesteś.
Powiedział Harry.
-Co?
-Naprawdę mogłabyś przywalić swojemu chłopakowi.
Powiedział tym razem Niall.
-Jak by było trzeba.
Powiedziałam i spojrzałam się na Louis'a. Ten ma minę zmieszanego.
-Co jest.
Powiedziałam głaszcząc go po policzku.
-Czemu zawsze musisz myśleć o Alice! Nie moja wina!. Miałem wtedy 17 lat. Upiła mnie!
Zaczął wydzierać się Louis i pobiegł. Dotknęłam swojej twarzy i poczułam mokrość.
-Ja płakałam?
-Można tak powiedzieć.
Powiedział Zayn. Szybko pobiegłam do domu i wyjęłam pizze z piekarnika. Podzieliłam ją na 6 osób. Każdy po 3 kawałki.


Oczami Niall'a.

Słowami mojej mamy. Ona jest idealna. Moja mama zawsze powtarzała że kobieta wrażliwa,umiejąca powiedzieć swoje zdanie jest idealna. Spojrzałam zmieszany na chłopaków.
-Chodzicie.Pobiegła pizze wyjąc, tak?
-Raczej tak.
Powiedział Harry. I podążyliśmy do domu ciotki Suzie.


Przepraszam za wszelakie błędy.
Zachęcam do komentowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz