poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Sama nie wiemm...

Dokładnie. Sama nie wiem co tutaj się działo. Nie mogłam zalogować się na blogerze. Założyłam drugie konto na którym prowadzę moje wszystkie blogi. A tu nagle mogę wejść na stare konto... Bardzo dziwne rzeczy tu się dzieją. Przepraszam Was za wszystkie usterki. Na razie sama nie wiem z którego konta będę korzystać...

wtorek, 22 stycznia 2013

#.7.

-Wiem.
Powiedziałam i wyszczerzyłam się do chłopaka.
-Teraz ja zagram z Carii.
Usłyszałam głos i koło mnie usiadł Zayn. Zaczęliśmy ''walkę''. Oczywiście wygrałam.Zaczęłam się śmiać.
-O kurde. Dobra jesteś,naprawdę.
-Wiem.
Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Teraz ja.Ze mną nie wygrasz mała.
-Zobaczymy.
Odpowiedziałam Harry'emu i zaczęłam go miezdźyć. Jest trochę trudniej ale i tak wygrałam.
-Ok.Louis. Masz ostrą zawodniczkę w sercu.
Powiedział Harry i zaczęliśmy się śmiać. Lou pocałował mnie. Ja zagłębiłam się w jego oczach i przejechałam dłonią po policzku.
-Carin a ten. Ta twoja przyjaciółka jak miała na imię?
Usłyszałam głos Harry'ego i powróciły wszystkie wspomnienia. Usiadłam na kanapie ni kilka kropel łez spłynęła mi po twarzy. Ktoś usiadł koło mnie i położył rękę na udzie.
-Kochanie o co chodzi?
Usłyszałam głos Louis'a i zaczął pocierać swoją dłonią moje udo.
-Przepraszam Carin.
Powiedział zmieszany Harry i usiadł naprzeciwko nas. Cały makijaż mi się rozpłynął.
-Bo,bo,oo.
Zaczęłam się jąkać i spojrzałam się w oczy Louis'a.
-Co się stało?
Zapytał.
-Bo ja jestem bi i ten ona to znaczy Kristen była i tenn jest moją przyjaciółką i byłą...
Wydukałam i popłakałam się. Spojrzałam się na Louis'a. Jego twarz pokazywała zmieszanie.
-Ale,,yyy.
Nie wie co powiedzieć no tak. Nikt nigdy nie wie. Wstałam i chciałam już wyjść z pokoju ale poczułam ciepłą dłoń na moim nadgarstku i wylądowałam na kolanach Lou.
-Kochanie,to niczego nie zmienia i tak Cię kocham.
Uśmiechnął się Louis do mnie i czule pocałował. Po chwili zlustrowałam pokój i nikogo w nim nie ma oprócz nas. Uśmiechałam się.Powiedział Lou że idę się przebrać i poprawić makijaż.Dostałam od niego miły komentarz i poszłam na górę. Ubrałam czarną bieliznę i sukienkę całą fioletową bez ramiączek. Do tego fioletowe baleriny. Włosy rozczesałam i zrobiłam warkocza na prawy bok. Umyłam twarz i zmyłam makijaż.Nałożyłam trochę pudru na twarz. Usta posmarowałam lecznicza pomadką i nałożyłam koralową szminkę.Górną i dolną część oka pomalowałam czarną kredką do oczu i użyłam wydłużającego tuszu. Wzięłam moją czarną kopertówkę i włożyłam do niej szminkę,puder z lusterkiem,chusteczki higieniczne,iphone i portfel z 500 funtów. W nim są parę kart i zniżki. Po godzinie zeszłam na dół i powiadomiłam Louis'a że jedziemy do Londynu. Ucieszył się. Ruszyliśmy jego czarnym porsche. Zauważyłam że przed domem jest moje czarne bmw i różne porsche. Czarne Louis'a, niebieskie Harry'ego. Białe Liam'a, czerwone Zayn'a i zielone Niall'a.Skąd wiem jakie jest kogo? Bo są napisane ich imiona  z tyłu samochodu nad rejestracją.
-Marzy mi się porsche. Masz szczęście.
Powiedziałam i zapięłam pas. Louis się zaśmiał i pojechaliśmy.

                                                                     ...
Po godzinie czasu dotarliśmy do Londynu a dokładnie do największego centrum. mam zamiar sprzedać moje ciuchy i kupić nowe. Dzisiaj kupię sobie parę. Louis otworzył mi drzwi. Po chwili weszliśmy do centrum trzymając za rękę. W moje oczy wpadła sukienka czerwona ładna koronkowa. Od razu pognałam do tego sklepu i przymierzyłam ją, idealna! Poszłam do kasy.
(E)-300 funtów.
(L)-Ja zapłacę.
(J)-Oszalałeś. Ja zapłacę.,
Podałam szybko pieniądze ekspedientce. Nie chce się kłócić z Louis'em bo wiem że doszłoby do rękoczynów chociaż on w miejscu publicznym. Po chwili dostałam torbę z sukienką. Wyszliśmy ze sklepu i Louis zaczął swoje przemówienie.,
-....Ale Carin ja mogłem zapłacić.O co Ci chodzi,kochanie?Nie musisz....
Wyłączyłam się. Louis zaprowadził mnie do sklepu z biżuterią. Poczułam że coś zakłada mi na szyję. Spojrzałam i zobaczyłam śliczny złoty naszyjnik z napisem ''Louis''. Łza popłynęła mi po policzku.
(L)-Dla Ciebie,słońce.
Usłyszałam głos Lousi'a. No tak ja też.....





I mamy 7 :))Przepraszam za błędy-jak jakieś będą. 
Ciesze się że coraz więcej osób wchodzi na mojego bloga i jest dużo komentarzy.
8komentarzy=next

piątek, 28 grudnia 2012

#.6.

Oczami Carin.

Wlałam do sześć szklanek soku pomarańczowego i postawiłam je koło pizzy. W tym 4/5 znalazła się w kuchni.
-Chcecie sztućce czy wolicie rękoma jeść?
-Możemy rękoma.
-to na co czekacie idźcie umyć.
Zauważyłam jak Harry chciał w zlewie.
-E,ee,e,kochaniutki to jest kuchnia nie łazienka.
Uśmiechnęłam się do niego miło,a na jego twarzy pojawiły się śliczne dołeczki. Chłopak poszedł z resztę do łazienki. Usiadłam przy stole. Co ja takiego zrobiłam? Alice już dano nie widziałam, i nawet nie wiem dlaczego miałam takie coś. Nagle do kuchni wszedł Louis.
-Louis. Przepraszam ja..
Louis przerwał mi długim i namiętnym pocałunkiem.
-To ja przepraszam.
Powiedział i przytuliliśmy się. Louis usiadł koło mnie. Po chwili zjawiła się reszta. Usiedli i zaczęliśmy wszyscy jeść.
                                                          ...
-Mniam. Dobra.
Powiedziałam i uśmiechałam się do wszystkich.
-Wiecie co. Nie bójcie się mnie,ja Wam nic złego nie zrobię.
Ponownie na mojej twarzy zagościł uśmiech. Chłpacy tez się uśmiehcneli i zaczeli rozmawiać. Poszłam na górę do naszego wspólnego pokoju. Usiadłam na łóżko i wziełam album ze zdjęciami do rąk. Wyjełam zdjęcia mojej byłej dziewczyno-przyjaciółki. Tak jestem biseksualna. Teraz trzymam zdjęcie jak się całujemy.
-Nie wiedziałem że jestem bi.
Usłyszałam, głos i zauważyłam Harry'ego.
-Też jesteś?
Zapytałam się patrząc w jego cudne tęczówki.
-Takk.Mało kto wie.
Usmiehcnoł się a ja odwzajemniłam gest.
-Kochasz ją nadal?
-Nie,ale tęsknie jako przyjaciółka.
-Rozumiem.A co się.
-Oddała za mnie życie.
Zobaczyłam że Harry'ego źrenice się powiększyły.
-Naprawdę?
-Naprawdę.
-Co się stało?
-Poszłam do klubu gejowskiego. I tam jeden chłopak zaczął coś gadać do mnie po szwedzku. Rozumiałam go i on mówił że ja nie powinnam tu być. Że jestem durnym hetero i że powinnam iść do sowjego chłoptasie z One Direction. I zaczoł wyzywac Lou no i on zaczął  bójke. Wziął nóż z barku i rzucił nim we mnie. Moja dzi była dziewczyna odepchneła mnie i nóż trafił jest prosto w serce. Umarło po 5 minutach. Powiedziała mi tylko żebym szła dalej prze życie i żebym była szcześliwa z Lou i że nioe miała mi tego za złe bo wiedziała całą prawdę.
-Wow. Ale czemu byłaś.
-Bo był mój. Miałam prawo.
-Aaa.To kumam. Czekaj bo taka sytaacja była w Paryżu, a klubie Started.
-Byłaś tam wtedy?
-No byłem. Nie wiedziałem że to twój klub i gadałem z tobą.
-Jak to? Ja pamiętam że gadałam tylko z tym facetem,moją pryzjaciółką i takim chłopakiem który był ubrany cały na niebiesko i miał włosy postawione na żelu do góry.
-To byłem ja.
-Wow. To ale czekaj. Ja nadal mam tój numer.
Wziełam i phona5 i zadzwoniłam. Zaczął wiobrować czyjść telefon. Harry tylko się uśmiechnął.
-Nie miałam okazji się z tobą skontaktować.
-No widzisz. Jki ten świat mały.
-Ale co ty robiłeś w gejowskim klubie?
-Koledzy mnie zaciągneli.
- Aha.Ok.
Powiedziałam wstałam. Schowałam zdjęcie i album. Zeslziśmy z Harry'm na dół i zabaczyłam że chłopacy grają na xbox'ie.
-Ej ja tez chcę.
Powiedziałam i wepchnełam się między Lou i blondyna. Zabrałam Lou konsolę i zaczęłam ''miażdżyć'' blondyna.
-Ej,dobra jesteś.
Powiedział blondyn kiedy skończyliśmy grać.

Przepraszam za wszelakie błędy.:)

#.5.

-Okey. Ustalmy że mnie nie zawsze śmieszą jakieś rzeczy. Od małego zawsze jestem poważna. Czasem mam głupawkę więc radzę uważać. Bo ja mogę skrzywdzić.
Powiedziałam i zaczęłam iść w stronę domu. Pizza za 10 minutach powinna być gotowa. Więc spokojnie dojdę.
-Kochanie,przepraszam Cię za nich.
Powiedział Louis wchodząc mi w drogę i trzymając mnie za biodra i patrząc mi się w oczy.
-Dobrze. Ale ja nie zawsze będę zabawna. A ich nie znam do końca.
-Dobrze,spokojnie.
Powiedział Louis i krzyknął do chłopaków żeby wracali. Loui przyjemnie mnie pocałował trzymając za biodra. Puścił mnie i złapał za rękę. Ciągle mam przyjemne dreszcze i motylki w brzuchu jak mnie dotyka, całuje.
-Kocham Cię.
Wyszeptał mi do ucha.
-Ja Ciebie też.
Szepnęłam mu do ucha. Louis objął mnie w biodrach.
""-Suziiii!!!!!
 Usłyszałam pisk. Nie, tylko nie to. Zaczęłam się robić z czerwoności.
-Jak twój chłopak wyładniał, zazdroszczę.
-Louis trzymaj mnie bo ja zaraz wybuchnę.
Powiedziałam półgłosem.
-Alice.
Wymusiłam uśmiech.
 Boże. Ta dziewczyna ma tupet.
-Jak tam Suzii. U Ciebie.Wyładniałaś.
-Ja zawsze byłam ładna i mój chłopak też a ty jesteś szarą dziwka sprzedającą się na ulicach Londynu. Spieprzaj z tą albo będzie z tobą źle suko!
Wykrzyczałam to a chłopacy z strasznymi minami patrzą się na mnie.
-Louis puść mnie!!!
Zaczęłam się drzeć. Chciałabym ją teraz uderzyć ale Louis mnie mocno trzyma.
-Kurwa to boli.
Krzyczałam teraz  z bólu. Zaczęłam się zginać.
-Co tak stoicie jak kołki!Pomóżcie mi.
Krzyknęłam do chłopaków. Oni przyglądali mi się jak psychofance a Alice stała 4 metry prede mną z tym swoim uśmieszkiem.
-Kurwa puścisz mnie albo tobie przypierdolę!
Krzyknęłam do niego patrząc mu się w oczy. W których widzę ból.
-Puść mnie!
Krzyknęłam ale Louis sobie nic z tego nie robił. Już chciałam go machnąć ale powstrzymałam się, Rozpłakałam się.""

Otworzyłam oczy i spojrzałam na twarze chłopaków.
-Zemdlałaś.
Powiedział Louis i pomógł mi wstać.
-Ostra jesteś.
Powiedział Harry.
-Co?
-Naprawdę mogłabyś przywalić swojemu chłopakowi.
Powiedział tym razem Niall.
-Jak by było trzeba.
Powiedziałam i spojrzałam się na Louis'a. Ten ma minę zmieszanego.
-Co jest.
Powiedziałam głaszcząc go po policzku.
-Czemu zawsze musisz myśleć o Alice! Nie moja wina!. Miałem wtedy 17 lat. Upiła mnie!
Zaczął wydzierać się Louis i pobiegł. Dotknęłam swojej twarzy i poczułam mokrość.
-Ja płakałam?
-Można tak powiedzieć.
Powiedział Zayn. Szybko pobiegłam do domu i wyjęłam pizze z piekarnika. Podzieliłam ją na 6 osób. Każdy po 3 kawałki.


Oczami Niall'a.

Słowami mojej mamy. Ona jest idealna. Moja mama zawsze powtarzała że kobieta wrażliwa,umiejąca powiedzieć swoje zdanie jest idealna. Spojrzałam zmieszany na chłopaków.
-Chodzicie.Pobiegła pizze wyjąc, tak?
-Raczej tak.
Powiedział Harry. I podążyliśmy do domu ciotki Suzie.


Przepraszam za wszelakie błędy.
Zachęcam do komentowania.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

#.4.

Pozbierałam swoje wszystkie ciuchy i weszłam do garderoby. Walnęłam je w kąt. zauważyłam moj3e ciuchy których nie przywoziłam. Na pewno ciocia jakoś załatwiła. O tak! Jest moja czarne bejsbolówka! Ubrałam biała bluzkę bokserkę czarną bejsbolówkę i czarne rurki. Do tego białe vansy i pomalowałam rzęsy tuszem nałożyłam pudru i posmarowałam usta pomadką fanta pomarańczową. ulubiona Louis'a. Skąd to wiem? Bo kiedyś zabrał mi ją i zaczął malować sobie ja usta. Pamiętam to do dzisiaj. Od tamtego czasu ciągle ją sobie kupuje. Rzuciłam Louiso'wi jego bluzkę w paski i rurki czerwone i białe vansy.
-Ale mam kobietę.
-Śmieszne.
Powiedziałam siadając mu na kolanach. Pocałowałam go w usta i wyszłam z pokoju. Weszłam do salonu.
-Jestem Carin. Powiedziałam siadając na kanapie koło chłopaka z ciemną cerą.
-Jestem Zayn.
Powiedział ten koło mnie. Fajnie że już wiem jak ma na imię. Posłał mi cudny uśmiech.
-Ja Niall.
-Ja Liam.
-Ja Harry.
Powiedzieli każdy po klei. Okey wiem już jak mają na imię.
-Czym się interesujecie poza muzyką?
-Tak szczerze każdy znas lubi co innego. Mało co że któryś lubi to samo.
Zaśmiał się przystojniak z lokami.
-Dobrze wiedzieć.
Uśmiechnęłam się do niego.I w tej chwili zszedł Louis.
-Już mi dziewczynę chcesz odebrać.
Powiedział ze śmiechem Louis i usiadł koło mnie.
-Ale ty śmieszny.
Odpowiedział Harry.A Louis tylko przewrócił oczami.
-Jesteście razem?
Zapytał się Niall. Spojrzałam na Louis'a.
-Tak.
Odpowiedziałam.
-Pasujecie do siebie.
Powiedział Liam,tak Liam.
-Dzięki.
Powiedziałam i wstałam.
-Chce ktoś pizze?
-Ja,ja!!
Zaczął krzyczeć blondas. Ja się tylko zaśmiałam i poszłam do kuchni, a za mną blondasek.
-Lubisz gotować?
Zapytał się mnie Niall.
-Różnie. Powiem Ci że pół na pół.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Sorry że to powiem ale jesteś jeszcze ładniejsza niż z opowiadań Louis'a.
-Dzięki.
Uśmiechnęłam się szeroko i włożyłam dużą blachę z pizzą do piekarnika. ustawiłam wszystko jak trzeba i poszłam z Niall'em do salonu.
-Kochanie pójdziemy wszyscy na spacer?
-Dobrze.
Nic nie zaszkodzi się przejść a zdążymy. Pizza ma się grzać(?) w piekarniku 45 minut. Po chwili wyszliśmy z domu.Nie wiem dlaczego ale każdy się na mnie patrzy.
-O co Wam chodzi?
Zapytałam z politowaniem.
-Nic,nic.
Powiedział Harry. Złapałam Louis'a za rękę i poszliśmy w stronę łąki.
-Wieć. Jak to się stło że jesteście razem. no tak na poważnie?
Zapytał się Niall.
-Tak wyszło. Ja we wrześniu skończę 20, Louiś w grudniu 21. Dorosliśmy.
-No tak.
Powiedział Harry i wywrócił Louis'a na ziemie. Harry zaczoł się śmiać. Pchnełam Harry'ego na żółte kwiatki. Wszyscy zaczeli się śmiać. Nagle rypnełam na Louis'a.
-Ałć?
Powiedziałam z pytającym wyrazem twarzy. Louis tylko wbił się w moje usta. Starałam się oderwać bo nie znam dobrze chłopaków i cyciu się boję.
-Spoko. Przzwaczyliś,my się. Harry ciągle się całuje ze swoją byłą.
Powjiedział Liam zauważając moją postawę.Ale to niczego nie zminia. Szybko wstałam z Louis'a. On po mnie.
-Ooołoł. Radzę uważać. Carin teraz jest poważna i to bardzo.
Powiedział Louis cofając się trzy kroki w tył. Ja..

Przepraszam za błędy jak jakieś się znajdą.
Rozdziały będą różnej długośći. Raz krótkie, raz długie, raz średnie.

środa, 14 listopada 2012

#.3.

-Przepraszam.
Powiedziałam i wyszłam z pokoju. Widziałam tylko zdziwiona twarz Louis'a. Zapewne czekał na to od 4 lat. Ale ja nie chcę.Boje się.

Oczami Louis'a.

O co chodzi? Czy ona si czegoś boi czy co. Źle coś zrobiłem? Prze ciesz mówiła że nie jest dziewicą. Nie rozumiem. Ja nigdy kobiet nie rozumiałem nie wiem dlaczego, ale ona,ją rozumiem.W tej chwili mam pustkę w głowie. Coś źle zrobiłem. Jutro chłopaki przyjeżdżają tutaj. Carin nie wie o tym. Nigdy jeszcze ich nie poznała. Cały dom obejrzałem nigdzie jej nie ma. A okolic za bardzo nie znam. Nie wiem co mam robić. Usiałem na naszym łóżku i zasnąłem na siedząco.

10 godzin później

Oczami Carin.


Wróciłam do domu. Wiem że źle zrobiłam. Nie wiem co Louis myśli o tym. Poszłam do naszego pokoju. Louis zasnął chyba na siedząco.
-Louis.
Powiedziałam szturchając go.
-Carin.!
Powiedział i wstał an równe nogi.
-Czy jak coś źle zrobiłem? Źle zacząłem? Nie wiem.Co się stłąo że uciekłaś jednym słowem. Martwiłem się strasznie.
Zaczął zadawać tysiąc pytań na minutę.
-Przepraszam.
Powiedziałam, siadając na łóżko i spuszczają głowę,
-Wiesz co. Czasem wydaje mi się że jestem nadal nastolatkiem, i tak chyba jest. Nie czuję się dojrzałym mężczyzną. Mało co jestem poważny więcej się wygłupiam i śmieję. Ty raczej też tak masz. Moim zdaniem jesteś bardziej dojrzalsza odemnie. Kocham Cię bez względu na wszystko.
Louis zaczął mi mówić te rzeczy i podniósł mój podbródek tak że nasze oczy się stykneły. Boże jaki on piękny. Włosy na gumie postawione do góry, jego twarz. On jest zbyt piękny. Kocham go też bez względu na wszystko. Louis nagle wtopił się w moje usta. Oczywiście jak zawsze odwzajemniam.
-Od nowa?
Zapytał patrząc mi się w oczy. A co mnie to obchodzi czy spodoba mu się moje ciało czy nie. Jestem osobą której zdanie nie interesuje,chociaż jego tak dobra,ugh, zrobię to.
-Tak.
Powiedziałam i Louis położył się na mnie. Ciągle się całujemy. Na razie to on góruje. Nawet nie zauważyłam gdy zdjął moją bluzkę.Nawet nie zerknął na moje piersi to raczej dobrze. Teraz ja góruję leże na nim i całuje mu twarz, cały tors,szyję, Trochę nam zajmuje ta gra wstępna. Louis znów góruje. Zdjął moją dolną część piżam i swoje bokserki  Szybko mu się wyrwałam i szybko z szuflady wyjęłam prezerwatywy. Rzuciłam mu a on zrobił co należy do niego. Teraz zaczął się najważniejszy moment. Zasyczałam chociaż nie wiem dlaczego.Nie jestem już dziewicą. Westchnęłam. Louis wpił się w moje usta. On jest piękny. Zbyt piękny. Kocham go jak cholera. Louis zaraz dojdzie wiem to bo wtedy faceci patrzą się w oczy kobiet. Teraz wchodzimy przez nasze oczy w rozum. Pogłaskałam moją ręką jego twarz. Teraz zakończył się ten najlepszy moment. Nie umiem tego opisać. Bardzo zrobił mi przyjemność.Ale nie wiem czy ja jemu. Louis zrobił to co zrobił i wtulił  mnie w siebie.
-Jesteś cudowna.
-Ty jeszcze bardziej.
Powiedziałam i pocałowałam go.Odwzajemnił to jak zwykle.Ale on też jak zwykle musi pogłębiać te pocałunki.
-Uuu patrzcie!
-Co tu się działo.
-Wohohho.
Usłyszeliśmy krzyki i Louis szybciej zaczął mnie przykrywać kołdrą.
-Cioty mieliście być później!
-No tak,a ty ten czas wykorzystywuwujesz jak najlepiej.
Odezwał się jeden z chłopaków. Nie wiem dlaczego ale nie mogę się na nich napatrzeć. Są tacy piękni. Jeden ma takie cudne czekoladowe oczy  które teraz patrzą się w moje. Jeden jeszcze raczej jest nastolatkiem bo widzę na jego twarzy z dwa pryszcze. Jeden jest słodkim blondynem, a kolejny jest dobrze zbudowany.
-Może stąd wyjdziecie!?
Zapytał się prawie krzycząc Louis.
-Dobra nie denerwuj się.
Powiedział ten ''nastolatkowy''. Natychmiast wyszli a Louis opadł bezwładnie na poduszkę.
-Przepraszam Cię za nich. Oni zawsze mają tupet.
-Nic się nie stało.
Powiedziałam i pocałowałam go.


Trochę się rozkręciło<3
Mam nadzieję że będzie chociaż jeden komentarz.
Przepraszam za błędy<3

sobota, 10 listopada 2012

#.2.

Ja się w tym wariacie zakochałam. Nie, to nie możliwe! Nadal patrze się jego oczy i widzę zamieszanie.
-Przepraszam.
Wymamrotał i wyleciał z pokoju jak torpeda.
-Hora.
Powiedziałam głośno po moim rodowym języku. Ok. Chyba trzeba rozpakować walizki. Mam jedną walizkę na pół roku. Masakra. Ale zawsze mogę kupić. Kasiorka zawsze jest. Bo mamusia i tatuś kochają swoją córcię prawie 20 letnią. Hahah. Dobra. Bluzek mam 10, spódniczek 6, sukienek różnych 13, butów 5 par, kosmetyków chyba z 3 kosmetyczki, jeszcze 3 bejsbolówki  5 par rurek  Okey. Starczy narazie. I mój magiczny iphone i laptop. Głodna jestem o masakra. Wow lodówka pełna jak dobrze. Więc makaron idę! Wyjęłam garnek, sól  i makaron. uwielbiam jeść sam makaron bez cukru itp. Wielbię.
-Co robisz?
Zapytał się  Louis aż mi szklanka wypadła z ręki.
-Przestraszyłeś mnie!
-Sorry.!
Powiedział i ktoś wpadł do kuchni.
-Cioci a ty nie na lotnisku?
-Nie za 3 godziny samolot jest, przełożyli lot. A wy co robicie?
Zapytała się.
-Nic.
-Tak nic,nic.
-Ciocia błagam Cię ale
Louis mi przerwał.
-Dziękujemy Ci za ten pokój.
 Uśmiechnął się do niej i połączył nasze usta w pocałunku  oczywiście odwzajemniam to. O nie. Mam motylki w brzuchu,nie,nie!
-Dobrze ja nie przeszkadzam. Wpadłam jeszcze po laptopa. O mam. Papap.
-Ugh!
Powiedziałam gdy ciotka wyszła z domu.
-Dobrze całujesz. Lepiej niż rok temu.
-Ale śmieszne.
Powiedziałam jedząc makaron.
-Weź sobie jak chcesz.Nie jestem z takich że się nie podzielę.
-Dzięki. Ale ty bez cukru?
-No taaa.
-Okey.
Wziął talerz nałożył sobie makaronu i nasypał cukru i usiadł naprzeciwko mnie. Ciągle mi się przygląda.
-O co chodzi?
-Co?
-O co ci chodzi.
-O nic.
-Śmieszny jesteś!
-Okey znowu zaczynamy.
-Hora!Hora.
-A ty jak zwykle po swojemu.
-Jag älskar dig, men du kan aldrig säga. Jag är inte redo.
Powiedziałam, wzięłam talerz i wyszłam. Włączyłam jakiś kanał po szwecku. Louis wlazł do salonu.
-Jag också..
-Co?
Nie mogę uwierzyć czy on rozumie mój język?
-Ale jak ty? Co?
-Tez Cię kocham.
Zrobiłam duże oczy.
-Nie,nie!To się kupy nie trzyma!
-Wszystko się trzyma. Ja się w tobie zakochałem gdy mieliśmy po 16 lat. A teraz mogę ci to powiedzieć.
-I co? Teraz myślisz że będziemy piękną para, zamieszkam z tobą i chłopkami, codziennie będziemy się pierdolić i śmiechy i żarty wszyscy w 6? Tak, tak chcesz żeby było?
-A czemu nie?
Powiedział po chwili namysłu. Ale ja jestem ryzykantka. Rzuciłam się na niego . Całuje go a on to odwzajemnia. Ja go naprawdę kocham. Tak kocham i jeszcze raz kocham. Usadził mnie na swoich nogach. Objęłam swoimi zgrabnymi nogami jego biodra. Nie przestając się całować. On tak genialnie całuje,pozazdrościć. Hahaha. Zaczęłam się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Ze wszystkiego.
-Aha?
-Okey.Przepraszam że przerywam taką naszą chwilę ale ja chcę się umyć.
-Okey. Ale widzimy się  w łóżku.
Powiedział i śmiesznie poruszył brwiami. Ja tylko przekrzywiłam głowę na lewo i z lekkim śmiechem przyglądałam mu się. Okey. Walnęłam się z plas-kacza w twarz.
-Hora.
On wybuchnął śmiechem.
-Jesteś straszny!
-Wiem.
Poszłam na górę. Wzięłam moją piżamkę z marchewką i poszłam pod prysznic. I tak siedziałam w łazience 30 minut.
-Dłużej się nie dało?
Powiedział Louis.
-Dało ale nie chciało mi się już tam siedzieć. A ty już się umyłeś?
-Jestem czysty jak łza.
Powiedział i puścił do mnie oczko. Położyłam się koło niego i wtuliłam się w niego.
-Wiesz co. O i  jak ja mam nie schrupać takiej marcheweczki jak ty?
Zapytał się z lekkim śmiechem.
-Może możesz jej spróbować.
Powiedziałam i tym razem ja poruszyłam śmiesznie brwiami. Powoli zaczęliśmy zbliżać nasze twarze do siebie. Pięknie nasze usta się złączyły. Kocham go i nie wiem co bym bez niego zrobiła. Za to moja bluzka to luźna bokserka więc łatwo ją zdjąć. Przejechałam moimi pomarańczowymi paznokciami po jego klacie aż zasyczał.
-Ałć?
Przewróciłam oczami i znów tkwi mi w zachłannym pocałunku. Louis położył się na mnie. Tak szczerze boje się że nie spodoba mu się moje ciało. No wiecie piersi i dolna część ciała. Louis zdjął mi już jedno ramiączko.


Trochę się wszystko rozkręciło.
Mam nadzieję że się spodoba i przepraszam że w takich chwilach urywam.
Przepraszam tez za wszystkie błędy w pisowni.